Słońce świeci - moc truchleje :D wolny dzień i samo "marzycielstwo"! :D Stwierdziłam więc, że to odpowiedni moment, żeby zaprezentować kosmetyki, które lubię, szanuję i doceniam! :) Ich pochodzenie nie jest szalenie ciekawe, a wręcz bardzo proste, gdyż kosmetyki kupuję w ogólnodostępnym Rossmanie bądź w Naturze. Mimo wszystko kosmetyków jest tam masa, więc samemu trzeba je przetestować i dopasować do siebie. Jak wiele z nas, bardzo doceniam sobie zapach. Kiedy nie mogę zdecydować się np. pomiędzy balsamami, zawsze wybieram ten, który ciekawiej pachnie :D
zatem....
Jeśli chodzi o twarz...
By twarz była miękka niczym płatek róży :D warto zrobić od czasu do czasu peeling ;) Ja wybieram peelingi raczej drobno ziarniste. Żel Nivea Visage towarzyszy mi już od dawna - zapach i efekt na plus - więc pasuje idealnie :)
Na lato, pasuje idealnie Garnier Fruit Energy - jest niesamowicie orzeźwiający (co w nadchodzące upały może się przydać..) i pięknie pachnie! (grejpfrut :) )
Toników miałam już wiele.. jednak w końcu znalazłam ten jedyny (przynajmniej na teraz :D). Przede wszystkim jest delikatny (bez alkoholu), nie ściąga skóry, wręcz czuć, że ją nawilża. Zapach cud, miód i banany! :) Toników Soraya jest kilka - w szczególności polecam tez z elastyną i kolagenem :)
Mleczko dopasowałam do toniku, akurat od tego produktu nigdy nie wymagałam wiele, gdyż służy mi tylko do demakijażu. Ten wydał się wystarczający!
Jeśli chodzi o ciało...
Do ciała wybieram już peeling gruboziarnisty Lirene - lata nie te :D Skóra jest wygładzona i miękka - więc jako peeling spełnia swoje zadanie, zapach na +. Jak większość kobiet odnajduję a może właściwie walczę
z celulitem.. Tylko odrobinka :D Więc używam też balsamu
Eveline - trudno powiedzieć czy jest już efekt, ale liczę, że latem się przekonam :) Zapach może nie jest powalający, ale tłumaczę sobie, że jest z nim jak z dobrym jedzeniem - to co pyszne - zazwyczaj tłuste i kaloryczne ;)
Przyznam, że balsamów mam sporo, jednak skórę mam bardzo suchą, więc najefektywniej nawilża oliwka. Choć latem może nie być zbyt praktyczna, warto jej użyć po kąpieli, a na dzień balsamu ujędrniającego - również używam Nivea - błękitne opakowanie. Balsam z Ziaji odkryłam zeszłego lata i raczej prędko
z niego nie zrezygnuję. Brązuje bardzo delikatnie - zimą przydawał się najbardziej a latem podkreśla zdobytą opaleniznę :)
Włosy, włosy, włosy...
Panie w reklamach zazwyczaj mają nienaturalnie błyszczące i piękne włosy :) Włosy to spory atut kobiety i uważam, że to jedna z tych części, o które powinno się dbać najbardziej. Czasami nie tyle ważna jest fryzura, co zdrowe i piękne włosy... ( tekst jak z reklamy :D ) Dlatego, chyba już na zawsze pozostanę przy szamponach regenerujących linii Dove. Z ręką na sercu mówię, że do moich włosów pasują idealnie i odkąd ich używam zauważyłam ZDECYDOWANĄ różnicę we włosach. Miękkie, błyszczące i pachnące - a chyba o to chodzi.

Odżywki stosuję dwie. Przetestowałam równie wiele, ale przy tych zostanę chyba też na zawsze :) Odżywki w sprayu GlissKur użyłam już chyba wszystkie z linii. I KAŻDA odpowiadała moim włosom. Rozczesują się idealnie, są gładkie, w ogóle nie są obciążone i oczywiście wszystkie pięknie pachną... :) Odżywka ze spłukaniem Dove jest w dość wysokiej cenie, ale uważam, że warto. Szczególnie jeśli ktoś prostuje czy farbuje włosy. Ma w sobie również maskę regenerującą, która ma zbawienny wpływ na końcówki :)
Ten produkt polecam przede wszystkim! :)
To wszystko na dziś, mam nadzieje, że komuś pomogę w jakimś wyborze :) Jeśli pojawią się jakieś pytania chętnie odpowiem! W przyszłym miesiącu być może przygotuję coś o kosmetykach do makijażu - kto wie! :D
odlotowego piątku dziołchy!
:)